16 sierpnia 2016

...













Czy pamiętacie o tym, że dużo mojej fotografii znajdziecie na młodziutkim Instagramie deco.szuflada ???
Tak. Serdecznie Was tam zapraszam.
iszart

13 sierpnia 2016

Ciepły deser z borówkami











W domu pachnie słodkimi wypiekami. Jak otworzę piekarnik to rodzinka zlatuje się do kuchni jak muszki owocówki. Sygnałem jest zapach. I nagle wielka forma tarty borówkowej znika jak rozpędzona lokomotywa w tunelu apetytu. Tych kadrów nie da się uchwycić. Ochota na słodkie jest większa niż moc aparatu. Ale resztki jakie zostają - mają swój urok. I poświęcę im ten wpis.
...
Po latach życia rodzinnego stwierdzam, że daleko mi do gospodyni czy kury domowej.
Czasem pościmy skromnym posiłkiem w imię mojego kulinarnego lenistwa. Ale jak już coś upiekę lub ugotuję - to nieskromnie - palce lizać :)
Tak, wolę jeść niż tworzyć potrawy. Wolę sprzątać niż pomyśleć co jutro na obiad....
A od nadmiaru zieleniny (no bo jak nie ma co zjeść to najlepiej szybką sałatkę warzywną i kaszę gryczaną) jeszcze królicze uszy nikomu nie urosły...
...
Czy to co widzicie na zdjęciu (te resztki deseru) to prawdziwa tarta ? Chyba nie. Sama sobie to tak nazwałam. To po prostu zapiekane borówki w kruszonce z mąki, cukru i masła. Bomba kalorii. Ale jaka smaczna bomba. Zjadamy "na ciepło" polane jogurtem naturalnym...
Są też zwolennicy wersji ciepłej z lodami śmietankowymi.
A ja uwielbiam moją tartę z młodymi listkami bazylii...(mój M. uważa to za dziwne;)
...
Kochani - to za późna pora na takie smakołyki (godz.23). Ale to jedyna pora gdy mogę oddać moje serce - mojemu blogowi i Wam :)
iszart



9 sierpnia 2016

Salon w garażu. Kawa. I świat się nie zawali.

















 .............
  
Mamy taki zwyczaj z Panią K. (przyjaciółka), że co jakiś czas spędzamy ze sobą cały dzień. Kawy nie potrafimy wypić przyzwoicie - jak 99% społeczeństwa to czyni. Raczej nasza kawa musi być filozoficzna. Zaparzona w wyjątkowy sposób. Z mlekiem. I wypita - jej najpierw  - moja prawie zimna. W wyjątkowym miejscu. I pomimo lat nic a nic nie zmienia się w naszych zwyczajach. A nawet mam wrażenie, że im starsze jesteśmy - tym więcej w nas filozofii spotkań.
Kawa. Spotkanie. Zostawiasz za sobą poczucie, że przez tę chwilę zaniedbujesz cały świat. Męża. Dzieci. I stertę prania.
Musisz odpoczywać. Inaczej oszalejesz. I to na dodatek - musisz odpoczywać regularnie.
Dziś pokazuję Wam skrawki naszego "mini salonu" garażowego z minionego spotkania.
Stare krzesła, fotel z czasów PRL, ulubione "bambetle"...
Spotkanie.
Analiza nowości wnętrzarskich. Wymiana pomysłów. Burza mózgów.
Chłopcy spotykają się, by podziwiać motocykle. My podziwiamy nowy sprzęt do malowania natryskowego. Taki co to nie niszczy hybryd na paznokciach.
Analiza szaf i wymiana przepisów kulinarnych.
Filozofia odpoczynku. Picia kawy. I przyjaźni.
Jaka jest Twoja filozofia ?
pozdrowienia
iszart







6 sierpnia 2016

sypialnia na weekend














Ostatnio sypialnia stała się ulubionym punktem na mapie domu. Dużo pracowałam przez minione 3 tygodnie i dom był jak hotel. Ten weekend to pierwszy wolny weekend od 3 tygodni. I przyznam się - spałam do południa (dosłownie). Ale jak już się obudziłam - to poczułam, że energia i pomysły wróciły na kolejny tydzień.
Udanego weekendu kochani :)
iszart



3 sierpnia 2016

Biurko dziecka




 




 Jestem z siebie nawet dumna. No czasem człowiek musi być z siebie dumny.
Stworzyłam bowiem biurko dla dziewczynki, które mimo wielu miesięcy użytkowania - po pierwsze - nie zniszczyło się. Po drugie - wygląda dobrze nawet jeśli tkwi wokół niego dramatyczny bałagan. A bałagan tkwi na nim, pod nim i w nim - w sumie - 99% doby. Ten 1% jest tylko wtedy gdy posprzątam by zrobić zdjęcie.
Mam zasadę, że nie sprzątam tego biurka. A jedynie wydaję rozkaz by posprzątało się samo...(jeśli rozumiecie co mam na myśli ;)
Dokonałam ostatnio pogromu i wyniosłam z pokoju córki jakieś 80% klamotów. W sumie - zrobiłyśmy to razem. Pożegnałyśmy każdą niepotrzebną rzecz ciepłym słowem i posortowałyśmy według zasady kosz-oddanie-rodzeństwo.
Pojemniki i pudełka kryją to co przewala się zwykle na podłodze.
Ogólnie - jestem przerażona - czym dysponują młode osobniki XXI wieku.
Jestem przytłoczona tymi panoszącymi się zabawkami. A każdego kto przychodzi do nas z prezentem w formie "nowego plastiku do zabawy" mam ochotę ukąsić.
Kolejny temat - książki ! Jestem fanem DOBRYCH KSIĄŻEK. Natomiast po przejrzeniu biblioteki mojej córki (większość to prezenty od bliższych i dalszych) - okazało się, że połowa nie nadaje się do czytania dziecku. Niemądrze opisane historyjki. Głupio użyte zwroty. Nastąpiła selekcja.
Dobrych książek została garstka.
Ogólnie pojęty nadmiar. Nadmiar formy nad treścią. Bardzo trudno nad tym zapanować.
Rozmawiajmy z dziećmi. O tym co warto, a co nie...
DOBRANOC.
iszart


31 lipca 2016

co zrobić z jeansów / D.I.Y





Absolutnie uwielbiam wakacyjne gatki
zrobione ze starych jeansów.
I uwielbiam stare jeansy
przerobione na "tak miało być".
Wady zamienione na zalety.
Rozcięcia i przetarcia.
I rozwinięte, strzępiaste nogawki.
Niech się dzieje w jeansach.
Plus biała koszulka.
Jakiś fajny dodatek w postaci kapelusza
i skórzanej bransoletki
i chyba można tak - przez cały świat.

Ile jeansów pociętych macie w kolekcji?
Ja dodam, że z odciętych nogawek
też może powstać coś fajnego;)
Ale o tym - już w osobnym wpisie...

Moc szaleństwa...
iszart








25 lipca 2016

eklektyczny klimat domowego biura


Hello.









Konsolka jak z babcinej sypialni? Druciany kosz z półkami? Metalowo-szklane pojemniki (AgnethaHome) i plastikowe krzesło? Takie połączenia "na wysokie ryzyko" to moje ulubione zestawienia.
Wszystko co pozornie do siebie nie pasuje - zawsze łączy wspólna gama kolorystyczna.
Ja się w tym świetnie odnajduję.
Od kilku dni - ten biurowy kąt - to moje ulubione miejsce wypoczynku po ciężkiej pracy. Tu piję wieczorną herbatę. I słucham muzyki.

Kochani - jestem teraz ogromnie przepracowana. Przepraszam za nadal nieodpisane maile. Zaniedbane rękodzieło. Ale czas urlopów dla jednych to również czas wytężonej pracy ponad normę dla innych.
I jedyne na co mam siłę po powrocie do domu - to godzina spędzona z muzyką w uszach.
Po czym zasypiam, by obudzić się rano, zrobić make-up i ponownie jechać do pracy...
Tak - dom stał się hotelem. Dosłownie.
W całym domu chyba tylko na tym biurku jest PORZĄDEK.
W każdym innym kącie - widać brak kobiecej ręki.
W lodówce - brak pomysłu na obiad.
A w głowie - miliony niespełnionych pragnień, które muszą zaczekać na wolną chwilkę...

Ciągnie mnie, aby przemalować ścianę za tym biurkiem. Na jakiś ciemny kolor (granat, szarość, ciemna zieleń...).
Taki pas od podłogi do sufitu.
Albo doprowadzić drzwi do innego stanu fizycznego (poprzecierać, przemalować...).
Pewnie zatrzyma mnie brak czasu.
Bo w wolnej chwili to raczej muszę ogarniać codzienność...niezły banał, co ?

Idę spać. D.O.B.R.A.N.O.C
iszart




Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...