4 grudnia 2016

Świąteczny stroik z wieszaka. Mój drewniany, szary dom.


GRUDZIEŃ.
Grudzień. Uwielbiam grudzień. Od początku do samego końca jest cudowny.
A jeszcze jak natura pobłogosławi śniegiem - mój zachwyt nad grudniem sięga zenitu.
Uwielbiam otulać się w szale, koce, spędzać wieczory przy ciepłym kominku, słuchać trzasku ognia.
Planować prezenty i je kupować. Szykować Świąteczne menu. A w finale - celebrować Bożonarodzeniowe zwyczaje. Spotykać ludzi, którzy pojawiają się w rodzinnych stronach tylko w ten czas. I uwielbiam śpiewać kolędy. Wsłuchiwać się w ich treść.
W domu - powoli pojawiają się klimatyczne dekoracje. Oczywiści wykonane RAZEM.
Grudzień to właśnie taki miesiąc wyjątkowego bycia RAZEM.







MÓJ DREWNIANY DOM.
W tym roku nie zrobiłam schodów do domu. A to dlatego, że nie mam na nie pomysłu.
Stoją sobie golusieńkie, betonowego - już drugi rok. A ja nadal szukam pomysłu na schody do mojego starego, drewnianego domu.
W sercu marzy mi się drewniany taras i drewniane schody...
Ale to sprawdza się dobrze chyba tylko na zdjęciach.
Mój plan na rok 2017. Dokończyć schody. Może Wy macie jakieś pomysły, doświadczenia i rady w tej materii ?
Póki co - omiatam ten kąt przed domem i szykuję dekoracje na zewnątrz.



ZRÓB SAM.
STROIK ŚWIĄTECZNY.
Jak zrobić stroik świąteczny?  Stroik do zawieszenia na drzwi, na ścianę. Prosto, tanio i szybko?
W moim domu co roku - na Boże Narodzenie - wieszam stroiki i wianki. Wieszam je zarówno na zewnątrz domu jak i w środku.
W tym roku stroiki powstają z metalowych wieszaków.
Wieszak ozdabiam małymi gałązkami igliwia. Mocuję je za pomocą złotego drucika.
Do ozdobienia stroika używam drewnianych korali, sznurka ozdobnego i wypiekanych niedawno pierniczków.
Bardzo podoba mi się taki stroik jako alternatywa dla tradycyjnych wianków z igliwia czy szyszek.
Stroik pięknie pachnie nie tylko igliwiem, ale też domowymi pierniczkami.







KRATA. BORDO. CZERWIEŃ.
W tym roku z wielką przyjemnością wracam do kraty. Do czerwieni i bordo.
Zarówno w modzie jak i domowych aranżacjach.
Krata w połączeniu z jeansem, czernią, drewnem, brązami, szarością, złotem...
Planuję uszyć poduszki do salonu w tych zestawach. Mam nadzieję znaleźć na to czas.
Materiał czeka już długo.
...
Pozdrawiam serdecznie czytelników. Dziękuję, że wiernie jesteście ze mną tyle lat :)
iszart



1 grudnia 2016

Pięć pokoleń.Gwiazda.Aranżacja.




Jest po północy.
Pomimo nocy zza okien bije blask wszechogarniającej bieli. Noc zyskała dyskretnego blasku i tajemnicy. Świat tonie pod pierzyną śniegu. Cudownie. Zima idzie wielkimi krokami. I będę jej wdzięczna jeśli, aż do marca nie ściągnie z siebie białego płaszcza.

Adwent.
Ten czas jest taki szczególny. Wyobraźmy sobie kobietę oczekującą rozwiązania, porodu. Trudny czas, ale pełen nadziei. Radość przeplatającą się z cierpieniem. Noc z dniem.
W powietrzu drżą zapowiedzi wielkich wydarzeń. Pozorny spokój mącony przez siły natury.
Anioły krążą po świecie. Trącają w bok życiowych śpiochów. Wstań i idź.

Gwiazda Betlejemska.
Ten symbol wprowadzam w tym roku do mojego domu. Czy dacie wiarę, że jeszcze nigdy nie miałam w domu Gwiazdy Betlejemskiej ? A jest taka wyjątkowa...
Moją gwiazdę zamierzam odpowiednio ubrać. A dla Was zrobię specjalną sesję z gwiazdą w roli głównej.
Dla jednej gwiazdy - jestem w stanie przemalować do Świąt - ścianę w salonie na granatowo ;);)

Odliczanie.
W tym roku nie tworzyłam kalendarza adwentowego. Zeszłoroczny zaś znajdziecie tutaj (klik) .
Recyklingowy. Odliczacie ? Pieczecie pierniki ? Ja na pewno szybciej zabiorę się za pierogi i uszka.
Kocham moją zamrażarkę za to, że przechowa mi takie pyszności do Wigilii. Niestety - praca zawodowa nie pozwala mi na gotowanie przed Kolacją.
Dziś ustaliłam też z Mamą jak będzie wyglądać Kolacja Wigilijna. Będzie nas - mam nadzieję - dużo. Jak co roku zresztą. Do stołu zasiądzie w sumie 5 pokoleń. Prababcie, babcie, rodzice, my i nasze dzieci. To niesamowite.






Słowo o zdjęciach.
Sesja wykonana w biegu. Przy niemalże minimalnym dostępie światła. Fotografie stylizowane na niewyraźne, niedokładne. Zabawa chwilą, która pojawiła się nagle i równie szybko zniknęła. Jak to w życiu codziennym.
Świecznik bardzo stary po dziadkach. Złota zastawa porcelany z lat 50. I mój dębowy stół.
Kochani - niech nadzieja trwa w Waszych sercach. Cieszmy się tym pięknym czasem oczekiwania.
iszart

24 listopada 2016

jestem ze wsi / scandi, folk i Polska nasza





Nutka wiejska.
Z taką nutką warto się pokręcić po domu. I robi to coraz większa rzesza blogerów wnętrzarskich, architektów i dusz zakochanych w aranżowaniu sesji wnętrzarskich. Spójrzcie z czego czerpiemy przedmioty do sesji. Wystarczy odwiedzić dobrą babcię i poprosić o kilka drobiazgów. O chustkę czy filiżankę. Drewniane misy, łyżki i chochelki, dzbany, gliniane naczynia i doniczki, serwetki i lniane obrusy, drewniane korale, plecione warkocze, kosze z wikliny, ciepłe pledy i wełniane skarpety.
Taka wiejska nuta. Czasem folkowa, czasem mniej zdobnicza. Ale jakże pożądana.





Czy to scandi?
Gdy słyszę "scandi" to w sumie nie wiem co mam na myśli. Gdy słyszę "wiejski" to jest mi jakoś lżej na duszy. Bardziej wtedy rozumiem, łatwiej mi sobie wyobrazić.
Czasem mam wrażenie, że nasze polskie scandi to raczej inspiracja życiem wiejskim.
To określenie scandi w Polsce można by raczej nazwać wiejską wersją miejskiego życia.
Nie mamy możliwości wniesienia do naszego kraju klimatu skandynawskich wnętrz, bo nie mamy ani tamtejszej architektury, ani mentalności, ani kultury. Uważam, że w polskich wnętrzach dominuje raczej zachwyt nad starymi przedmiotami, nawet już sporo zniszczonymi, które najczęściej wywodzą się z kultury wiejskiej. Drewniane podłogi z desek, bielone ściany, suszone rośliny, zioła...
I uważam, że mylnie określa się to wszystko stylem skandynawskim.
Sama - mocno bronię się przed określaniem moich wnętrz jako zainspirowane tymi skandynawskimi.
Bronię się zwłaszcza od chwili gdy zaczęłam się zastanawiać nad określeniami stylistycznymi.
Ostatnio na blogach dużo się wałkuje tematy określeń stylistycznych, źródeł inspiracji. I nie raz dochodzi do spięć pomiędzy ludźmi z branży, a osobnikami takimi jak ja - prostymi zjadaczami chleba, którzy bawią się w urządzanie wnętrz.




Bądźmy dumni.
Rozpisałam się o stylach, ale nie zależy mi na tworzeniu i analizowaniu definicji. Folkowe , wiejskie nutki, dodatki, detale są bardzo przyjemne dla mego oka. I uważam, że gdyby przeciętny mieszkaniec Skandynawii poznał naszą kulturę i zobaczył nasze wzornictwo ludowe - wpadłby w zachwyt.
I jestem pewna, że mamy się czym chwalić i z czego tworzyć swoją własną stylistykę. Trendy.
Wielu współczesnych polskich "dizajnerów" idzie w tym kierunku i wywozi za granicę detale i formy typowe dla ludowego polskiego wzornictwa. Ale to nadal za mało.
Jak myślicie - czy taki zwykły polski bloger (razy 1000) jest w stanie zareklamować Polskę na zagranicznych platformach ? Czy raczej wolimy wszystko nazywać jako scandi ?




Jestem ze wsi.
Zmierzamy do końca moich rozważań. Można się uśmiać. I można zastanowić.
Na koniec powiem, że w dzisiejszych czasach (nareszcie) wypowiedź "pochodzę ze wsi" brzmi dobrze. I dobrze brzmi "mieszkam na wsi". Oznacza to, że mam DOM, ogródek, swoją cebulę i szczypior, kawałek własnej zieleni. Zamożni wyprowadzają się na wieś. I wszystko wywraca się do góry nogami. Wszędobylski internet pozwala łączyć się ze światem i nawet pracować dalej od miasta. Życie na wsi kojarzy się z pewną sielanką. Spokojem. Ciszą. Innym tempem życia.
Oczywiście nie można porównać - czy lepiej na wsi czy lepiej w mieście.
Lepiej jest tam gdzie mi jest lepiej.






Skansen.
Byliście kiedyś w Sanockim Skansenie ?
Jeśli nie - to koniecznie nas odwiedźcie skansen.sanok.pl (klik).
To magiczny punkt na mapie Polski. Zakochacie się po uszy w tym miejscu, w tym klimacie. I na pewno zapragniecie wnieść odrobinę wsi do Waszego miejskiego życia.
Na stronie, którą Wam podałam możecie wirtualnie zwiedzić Skansen w Sanoku. Są specjalne filmy i trasy wirtualne. Piękne fotografie. Ale według mnie - żadna z nich nie oddaje tego jak jest tam "na żywo". Na żywo trzeba to przeżyć :)

iszart



Kredens wykonał ręcznie Sebastian Brożyna pasjonat pracy z drewnem
Na zdjęciach pedagog, wokalistka, rękodzielnik Karina Markowska i jej mały zachwyt folklorem
Pudełka ze szkła i metalu wykonane ręcznie przez Agnieszkę Nawara AgnethaHome

9 listopada 2016

ciemna ściana / stereotypy i wieko trumny




Ciemna ściana. Właściwie - ciemny fragment ściany. Pomysł narodził się w chwili gdy biała ściana przy biurku uległa zniszczeniu (poplamieniu). Moje domowe biuro podlega intensywnej, całodobowej ekspansji. Wylana herbata nie jest zaskoczeniem. Zwłaszcza, że przyznaję się do brzydkiego zwyczaju jedzenia podczas pracy.
Na obecnie pomalowaną ścianę - mogę sobie wylać wiadro wody - i wytrzeć bezkarnie do sucha.
Albowiem użyłam broni najwyższego rażenia czyli farbę typowo dla miejsc wilgotnych.
...

Moim marzeniem był kolor bardziej zdecydowany np. energetyczna zieleń (klik) albo atramentowy fular (klik) a może kwiat amarantusa (klik)...
Ale człowiek nie mieszka sam. I musi liczyć się z drugą stroną. A druga strona nie akceptuje szaleństwa kolorystycznego. I nie zgadza się budzić rano z widokiem na kolor. Zatem zmiany noszą nazwę szlachetny antracyt (klik). Brzmi dobrze. I podoba się. Zatem biała ściana stała się antracytowa.
...









Wiecie co to jest antracyt ? To jedna z odmian węgla kamiennego. Posiada najwyższą wartość energetyczną podczas spalania.
Moja antracytowa ściana przybiera różne odcienie w zależności od światła. Czasem staje się wręcz niebieska, a czasem grafitowa.
Bez wyrzutów mogę do niej przyklejać na taśmie zdjęcia. I bezkarnie odklejać. I w sumie o ten efekt chodziło.
Przemalowałam tylko fragment ściany przy biurku, ale jak tak patrzę z perspektywy łóżka - to zaczyna mnie kusić wersja całej antracytowej ściany.




Biurko stoi albo przy antracytowej ścianie, albo przy białej. Obecnie ustawiłam je przy białej ścianie, bo jesienią i zimą wpada mi na blat więcej światła z okna tuż obok. Nie zasłaniam sobie źródeł światła plecami.
Nad biurkiem powiesiłam wieszak z IKEA (klik). Pełni rolę dekoracyjną oraz jest punktem odwieszania słuchawek.




Trochę zaszalałam z tym fragmentem ściany. Przyznaję. I macie rację jeśli uważacie, że ściana powinna być pomalowana w całości. Pracuję nad tym...;)
Czasem do pewnych zmian - nasze drugie połowy - musimy prowadzić "powoli" :)
Skoro mój M. przyzwyczaił się do fragmentu antracytowej ściany - to oswoi też większą powierzchnię. Przecież antracytowy to nie atramentowy czy amarantowy czy butelkowy zielony...prawda ?
Do ciemnej pościeli też długo przekonywałam mojego M. Jego zdaniem - ciemna pościel - jest jak wieko trumny i koniec kropka. Nie wiem czemu - łamanie stereotypów, wybijanie z głów nudnawych, wnętrzarskich pomysłów - stało się moim zadaniem bojowym.
Obecnie taki bój toczę z własnymi rodzicami, którzy postanowili unowocześnić swoje cztery kąty.
Ale o tym to opowiem innym razem :)
...

Wracając do tematu ciemnych ścian - tak - idzie nowy trend. Ciemne ściany, nawet czarne, wiekowy parkiet i dużo gry światłem i cieniami. Takich wnętrz pojawiać się będzie coraz więcej.
Pozdrawiam Was od ciemnej strony mocy - z punktu widokowego na moich paletach ;)
isz





PORADNIK. CZYM MALUJĘ ?
Poniżej przedstawiam Wam zestaw moich ulubionych produktów, którymi przeprowadzam renowacje mebli i metamorfozy w domu.
Ostatnio testuję farby zmywalne, przeznaczone do łazienek i kuchni - jako zabezpieczenie przed zabrudzeniami w miejscach gdzie najwięcej pracuję.







3 listopada 2016

alike magazine no 3 / naleśniki i akcesoria / goście bez zapowiedzi

Dziś zatrzymam Was przy stole.
Powiem kilka słów o celebrowaniu posiłków.
Powiem o niezapowiedzianych gościach...i o moich zwyczajach opowiem...
Ale, ale...najpierw... o pięknej sztuce kulinarnej - poczytajcie w najnowszym magazynie

Jest to trzecie wydanie tego pięknego magazynu. Tworzy go rękodzielniczka i artystyczna dusza - założycielka marki AgnethaHome - Agnieszka Nawara.
Wielu z Was zna Agnieszkę, jej blog (klik tutaj), wielu z Was posiada jej piękne przedmioty ze szkła i metalu w swoim domu...
Bez wątpienia - sztuka jaką tworzy Agnieszka - zaczyna wykraczać poza granice naszych domów.
Zaczyna mieszkać w ogrodach, lasach, przytulnych restauracjach, wygląda z okiennic wielkich miast...nie zna granic pory roku, okazji, chwili...
Ta sztuka nie da się zamknąć w kilku stronach magazynu czy na blogu.
AgnethaHome po prostu będzie kwitła w naszych sercach na milion nowych sposobów.
I z pewnością ujrzymy to w kolejnych wydaniach, w następnych wpisach, pomysłach i ewolucjach.

Agnieszko - tego Tobie życzę :)
Dziękuję za sympatyczną współpracę.
Za tą cząstkę mnie w Twoim magazynie :)

isz



A teraz słów kilka o ucztowaniu. O naleśnikach...
...
Przyznam szczerze, że wolę wizyty zapowiedziane godzinę przed niż umówione spotkania na które czekam tydzień. Mniej się "spinam" wtedy...
Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach - takie spontaniczne wizyty - bywają już tylko wśród studentów :) Nie mamy czasu. Na wszystko musimy być przygotowani.
...

Bardzo lubię przyjmować gości. Ale tak na luzie. Bez odgrywania sztywnych obiadków. Bez sztywnego siedzenia przy stole. Nie ma dla mnie nic gorszego niż fakt, że biegam z herbatami i kawami, wymieniam talerze brudne na czyste, podczas gdy mijają mnie fajne rozmowy.
Dlatego uwielbiam wszelkie czajniczki, imbryczki, dzbanki, wózeczki na kółkach stawiane przy stole z masą potrzebnych talerzyków, serwetek i sztućców, doceniam mnogość krzeseł, puf i poduszek, które goście sobie dosłownie sami rozstawiają...jednym słowem - uwielbiam akcesoria ułatwiające serwowanie posiłków.
W pewnym sensie - lubię tworzyć spotkania typu "szwedzki stół" lub bufety.
I by wszyscy czuli się jak u siebie - zapowiadam, że  "do pewnych dań potrzebuję pomocników" :)
Dosłownie i w przenośni. Z żartem. Działa zawsze i rozluźnia :)
...

Kiedy goście są już bardzo blisko - ekspresowo wyciągam moje zestawy kubeczków, sztućce wrzucam do jednego pojemnika, zapalam świecie, żaróweczki (nigdy górnego światła), czekam.
I koniecznie wyłączam telewizor !
Poza szczególnymi przypadkami, gdy umawiamy się na wspólne oglądanie telewizji razem z naszymi gośćmi - włączony telewizor w trakcie odwiedzin uważam za gafę.. On gada, my gadamy, a w sumie nikt ze sobą nie rozmawia.
...

W kuchni zawsze mam coś co ułatwia przygotowanie błyskawicznego poczęstunku:
mleko (w tym do kawy) i jaja - do stworzenia ekspresowych naleśników
pomidorki koktajlowe i ser żółty, pesto - idealne na mini grzanki
herbatniki - wyśmienicie smakują posmarowane domowej roboty konfiturą (zwyczaj wyuczony u cioci:)
musli, orzechy, pistacje (oooo pistacje to wręcz idealny poczęstunek),
słonecznik łuskany, który lekko podprażam - też znika z miseczki
sok domowej roboty
...

Naleśniki - to moja odpowiedź na każdy głód, każdą okazję, brak pomysłu na obiad, na chęć słodkiego, na..., na...

Wylałam kiedyś wiele łez nim wyszedł mi pierwszy, porządny naleśnik. Nie za gruby, nie za cieniutki, złocisty, nie przypalony, chrupiący, taki idealny....
Uczyła mnie tej sztuki moja mama. Baaaa - uczyła :) Gnębiła mnie nakazem pieczenia naleśników do czasu uzyskania wersji idealnej. Moja mama jest chyba jedyną istotą na tej planecie, która na zwykłej patelni potrafi wyczarować naleśniki w kształcie idealnego koła :) Moje są do dziś postrzępione...
Ale takie noooo palce lizać :)
Wielu moich przyjaciół kojarzy mnie z naleśnikami.
Wiele lat temu dostałam od przyjaciółki specjalną patelnię do naleśników. Jest taka niska i płaska. I służy mi do dziś.
Nigdy nie obracałam naleśników poprzez podrzucanie do góry. Ale używam specjalnych silikonowych szpatułek, które ułatwiają pracę.
...

Mój przepis na naleśniki ?
Nie pytajcie...ja je robię "na oko". Mleko, jaja, woda, masło, sól, cukier, woda i mąka.
Wariacji, sposobów - tysiące.
Podobnie jak wersji na nadzienie.
...

Kochani - podsyłam Wam zestaw kilku fajnych akcesoriów.
Podzielcie się proszę swoim sposobem na niespodziewanych gości :)
 


Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...