5 września 2016

kuchnia i nowe smaki blogowania


Kuchnia ma wiele twarzy.
Ten sam smak ty odczuwasz inaczej niż ja. I to jest ciekawe.
Wrażliwość na kuchnię jest tak indywidualna jak nasze DNA.
Smak, zapach, kolor, konsystencja - albo nas pociąga, albo odrzuca.






Blog istnieje cztery lata. I to jedna z lepszych przygód mojego życia.
Można ją porównać do kuchni.
Wrzucam sobie co chcę tworząc własną sałatkę.
Gości miewam różnych. I mam świadomość, że nie wszyscy są nasyceni.
Są i tacy co wpadają naśmiecić.

Menu mojego bloga zmienia się zgodnie z tym - jak zmieniam się ja.
Był ostry czas zmian w domu. Był czas smacznego rękodzieła.
Były apetyczne współprace i zbyt słodkie propozycje. Dobre wydarzenia i publikacje.
A teraz nastał czas celebracji i spokojnego smakowania.
Nie walczę o UU i tworzenie treści "7 rad na..."
Ale ogromnie cieszę się tym co tu i teraz.





A na koniec powiem - to wcale nie jest takie proste siedzieć tu i pisać.
Wolę robić zdjęcia. One mówią same za siebie.
Od kiedy mam inną pracę i moje obowiązki się rozmnożyły - to właśnie te chwile z aparatem
dodają mi energii.

Zaczynam szukać innych smaków tego blogowania. Dajcie mi czas....
Mam serdecznie dosyć pewnych schematów i ram. Uklepanych zwrotów i prezentacji.
Pragnę czegoś nowego.
I albo znajdę ten smak, albo zgasnę powoli jak kończąca żywot świeczka.

I na koniec dla tych co traktują moją osobę zbyt dosłownie:
"zbieżność wydarzeń i osób na blogu, rozstawienie kubków i słoików - przypadkowa" ;)
iszart







2 września 2016

W starym stylu...















Dziś wpadam na mój blog z fotograficznym wspomnieniem końca wakacji.
Są to też wspomnienia mojego dzieciństwa. Kochanych ludzi. Chwil, które już nie wrócą.
Wczoraj byłam dzieckiem. Opowiadam córce. Nie wierzy.
Samo życie.
iszart



16 sierpnia 2016

...













Czy pamiętacie o tym, że dużo mojej fotografii znajdziecie na młodziutkim Instagramie deco.szuflada ???
Tak. Serdecznie Was tam zapraszam.
iszart

13 sierpnia 2016

Ciepły deser z borówkami











W domu pachnie słodkimi wypiekami. Jak otworzę piekarnik to rodzinka zlatuje się do kuchni jak muszki owocówki. Sygnałem jest zapach. I nagle wielka forma tarty borówkowej znika jak rozpędzona lokomotywa w tunelu apetytu. Tych kadrów nie da się uchwycić. Ochota na słodkie jest większa niż moc aparatu. Ale resztki jakie zostają - mają swój urok. I poświęcę im ten wpis.
...
Po latach życia rodzinnego stwierdzam, że daleko mi do gospodyni czy kury domowej.
Czasem pościmy skromnym posiłkiem w imię mojego kulinarnego lenistwa. Ale jak już coś upiekę lub ugotuję - to nieskromnie - palce lizać :)
Tak, wolę jeść niż tworzyć potrawy. Wolę sprzątać niż pomyśleć co jutro na obiad....
A od nadmiaru zieleniny (no bo jak nie ma co zjeść to najlepiej szybką sałatkę warzywną i kaszę gryczaną) jeszcze królicze uszy nikomu nie urosły...
...
Czy to co widzicie na zdjęciu (te resztki deseru) to prawdziwa tarta ? Chyba nie. Sama sobie to tak nazwałam. To po prostu zapiekane borówki w kruszonce z mąki, cukru i masła. Bomba kalorii. Ale jaka smaczna bomba. Zjadamy "na ciepło" polane jogurtem naturalnym...
Są też zwolennicy wersji ciepłej z lodami śmietankowymi.
A ja uwielbiam moją tartę z młodymi listkami bazylii...(mój M. uważa to za dziwne;)
...
Kochani - to za późna pora na takie smakołyki (godz.23). Ale to jedyna pora gdy mogę oddać moje serce - mojemu blogowi i Wam :)
iszart



9 sierpnia 2016

Salon w garażu. Kawa. I świat się nie zawali.

















 .............
  
Mamy taki zwyczaj z Panią K. (przyjaciółka), że co jakiś czas spędzamy ze sobą cały dzień. Kawy nie potrafimy wypić przyzwoicie - jak 99% społeczeństwa to czyni. Raczej nasza kawa musi być filozoficzna. Zaparzona w wyjątkowy sposób. Z mlekiem. I wypita - jej najpierw  - moja prawie zimna. W wyjątkowym miejscu. I pomimo lat nic a nic nie zmienia się w naszych zwyczajach. A nawet mam wrażenie, że im starsze jesteśmy - tym więcej w nas filozofii spotkań.
Kawa. Spotkanie. Zostawiasz za sobą poczucie, że przez tę chwilę zaniedbujesz cały świat. Męża. Dzieci. I stertę prania.
Musisz odpoczywać. Inaczej oszalejesz. I to na dodatek - musisz odpoczywać regularnie.
Dziś pokazuję Wam skrawki naszego "mini salonu" garażowego z minionego spotkania.
Stare krzesła, fotel z czasów PRL, ulubione "bambetle"...
Spotkanie.
Analiza nowości wnętrzarskich. Wymiana pomysłów. Burza mózgów.
Chłopcy spotykają się, by podziwiać motocykle. My podziwiamy nowy sprzęt do malowania natryskowego. Taki co to nie niszczy hybryd na paznokciach.
Analiza szaf i wymiana przepisów kulinarnych.
Filozofia odpoczynku. Picia kawy. I przyjaźni.
Jaka jest Twoja filozofia ?
pozdrowienia
iszart







6 sierpnia 2016

sypialnia na weekend














Ostatnio sypialnia stała się ulubionym punktem na mapie domu. Dużo pracowałam przez minione 3 tygodnie i dom był jak hotel. Ten weekend to pierwszy wolny weekend od 3 tygodni. I przyznam się - spałam do południa (dosłownie). Ale jak już się obudziłam - to poczułam, że energia i pomysły wróciły na kolejny tydzień.
Udanego weekendu kochani :)
iszart



Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...